Robienie kasztanowych ludzików to jedno z moich ulubionych jesiennych wspomnień. Pamiętam, jak robiliśmy je z dziadkiem wiele, wiele lat temu. Pamiętam tę dziecięcą radość, zapach suchych liści i ich szelest pod stopami, ciepłe promienie jesiennego słońca na twarzy, kiedy zbieraliśmy kasztany.
Kasztanowe ludziki wróciły do nas teraz, kiedy Adaś jest już wystarczająco duży. Dla niego to nowa i ciekawa zabawa, odkrywanie kolejnych tajemnic otaczającego go świata. Dla mnie, to na nowo odkryte jesienne radości: szukanie skarbów natury w czasie szeleszczących liśćmi spacerów oraz kasztanowe ludziki.



