Od jakiegoś czasu liczenie towarzyszy nam na co dzień. W domu, na spacerze, w drodze z przedszkola czy do sklepu. Liczymy schody, samochody i koty, odliczamy przed ściganiem się i zanim zaczniemy iść. Razem gotujemy, więc i składniki razem odliczamy i odmierzamy, a potem mieszamy. Matematyka jest wszędzie. Adaś całkiem swobodnie liczy do 10 po polsku i po angielsku. Julka dopiero zaczyna liczyć, a właściwie to nas raczej naśladuje. Dlatego w tym miesiącu przede wszystkim utrwalaliśmy liczby, a także zahaczyliśmy o dalsze liczenie oraz dodawanie. No i jak dla mnie wystarczy, na razie.
1. Sprzątanie z matematyką.
Wiadomo, dzieci roznoszą zabawki jak tornada. Im młodsze dziecko, tym większe tornado. Żeby przyspieszyć sprzątanie przygotowałam im małą pomoc. Na 10 kartkach napisałam numery i przy każdym zrobiłam odpowiednią ilość okręgów. W każdy okrąg trzeb było włożyć jedną zabawkę z podłogi. Tak to wyglądało: