Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa z 4 latkiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa z 4 latkiem. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 października 2016
# 48 Zaproszenia na urodziny - dinozaury
Już za kilka dni Adaś skończy 5 lat. Nie wiem kiedy to minęło i dlaczego tak szybko. Motywem przewodnim urodzin będą dinozaury, a więc i zaproszenia dla przyjaciół i rodziny zrobiliśmy w kształcie dinozaurowych głów. Są proste do wykonania, w sam raz do wykonania przez dzieci (z małą pomocą rodziców).
sobota, 15 października 2016
#43 - Liczymy, liczymy - Matematyka jest piękna!
Tej jesieni zaczeliśmy przygodę ze szkołą. Adaś zaczą chodzić do szkoły, doszły codzienne obowiązki, prace domowe. Miedzy innymi regularnie ćwiczymy pisanie cyfr. Początkowo powoli, nieco krzywo, ale z zapałem Adaś pisał kolejne cyferki. Teraz są już coraz dokładniejsze i coraz szybciej pisane. Julka często towarzyszy mu przy odrabianiu lekcji, powoli ucząc się od niego.
Jesień to też początek zabawy międzyblogowej Matematyk jest piekna. Październikowy temat to "Miedzy zerem,a nieskończonością...", więc zapraszamy na nasze pierwsze zabawy z cyframi i liczbami.
Jesień to też początek zabawy międzyblogowej Matematyk jest piekna. Październikowy temat to "Miedzy zerem,a nieskończonością...", więc zapraszamy na nasze pierwsze zabawy z cyframi i liczbami.
piątek, 7 października 2016
# 42 Jajko w occie - Eksperyment
Po raz drugi próbowaliśmy zafarbaować białe kwiaty na różne kolory - i znowu klapa! Tak bywa, pewnie za jakiś czas ponownie spróbujemy. Zamiast tego w tym tygodniu zrobiliśmy eksperyment z jajem.
piątek, 30 września 2016
# 41 Eksperymenty z mlekiem
Eksperymenty, które są szybkie do wykonania (i posprzątania), a do tego wywołują efekt wow, to jest to, co dzieci lubią, doceniają i zapamiętują.
Do mlecznych eksperymentów potrzeba zaledwie kilka rzeczy, które zazwyczaj można znaleźć w domu:
- miseczka lub głęboki talerz
- mleko (dużo mleka)
- barwniki
- płyn do naczyć
- waciki do uszu
- miseczki, naczynka, kubeczki, łyżeczki, pipeta.
Do mlecznych eksperymentów potrzeba zaledwie kilka rzeczy, które zazwyczaj można znaleźć w domu:
- miseczka lub głęboki talerz
- mleko (dużo mleka)
- barwniki
- płyn do naczyć
- waciki do uszu
- miseczki, naczynka, kubeczki, łyżeczki, pipeta.
piątek, 12 sierpnia 2016
#40 - Budujemy domy (i polecamy książkę)
Uwielbiamy biblioteki, zaglądamy tam co dwa, trzy tygodnie zawsze przynosząc do domu masę ciekawych książek do czytania i pomysłów do zrealizowania.
My first art activity jest zbiorem naprawdę ciekawych pomysłów. Nie jest to rysowanie krok po kroku, ale sposób na poznanie różnych sposobów na stworzenie ciekawych arcydzieł. Różne techniki, różne materiały. Szczerze polecam!
My first art activity jest zbiorem naprawdę ciekawych pomysłów. Nie jest to rysowanie krok po kroku, ale sposób na poznanie różnych sposobów na stworzenie ciekawych arcydzieł. Różne techniki, różne materiały. Szczerze polecam!
środa, 10 sierpnia 2016
#39 - Pieczątki z ziemniaka
Lubię proste i szybkie zabawy dla dzieci. Często świetnie sprawdzają się dla Maluchów, to taki impuls, chwilka, którą trzeba wyłapać. Wiadomo, że właśnie mają w sobię tą energię, otwartość i chęć na coś nowego, trochę szalonego i twórczego. I wtedy wszystko odbywa się jak należy - jest frajda, zabawa i dużo radości, a do tego skupienie i koncentracja, no i super efekt.
Taką zabawą było dla nas robienie pieczątek z ziemniaków.
Maluchy całe w farbie, mama tylko w połowie. Powstało wiele ciekawych obrazków, które wykorzystamy jako tła do kolejnych obrazków.
wtorek, 9 sierpnia 2016
#38 No to gramy!
Ciąg dalszy naszych dźwiękowych eksperymentów. Tym razem sami tworzyliśmy instrumenty. I sprawdzaliśmy, jakie wydają dźwięki.
1. Harmonijka ze słomek. Tak się złożyło, że niedawno kupiliśmy całe pudełko neonowych słomek. W sam raz do robienia eksperymentów i innych zabaw.
Osiem słomek obciełam pod kątem. Każda powinna mieć inną długość. Za pomocą taśmy papierowej prymocowałam je z jednej strony papierowego paska, a potem pasek złożyłam i skleiłam.
Jestem pewna, że większe słomki dały by lepszy efekt, jednak nawet taki instrument zrobił furorę.
czwartek, 28 lipca 2016
#37 - Eksperymenty z dźwiękami - część 1.
Pierwszy część naszych dźwiękowych eksperymentów. W najbliższym czasie mamy w planach jeszcze kilka, jednak z okazji iście wakacyjnej pogody, która nie zachęca do spędzania czasu w domu, ten najbliższy czas może się nieco rozciągnąć.
Na pierwszy ogień idzie stary sposób na telefon - czyli dwa kubeczki i sznurek. W planach miałam wypróbowanie kilku rodzajów kubków - od takich małych do espresso, po te wielkie na colę. Ostatecznie mielśmy tylko dwa rodzaje, bo jakoś nie podrodze nam było do żadnej kawiarni. Mimo to, udało się wytypować, który kształt kubka jest lepszy.
Pierwsza próba była z szerokimi kubeczkami - miseczkami do lodów. Telefona działał i to już było wzbudziło radość u Maluchów.
Drugie podejście z dużymi kubkami na napoje z McDolnald's. Takie kubki bardzo wzmacniały dźwięk, szept był dobrze słyszalny, a krzyk - niedowytrzymania. Zabawa super, dzieci - zachwycone. Niestety, tylko do czasu, aż się sznurek splątał.
Na pierwszy ogień idzie stary sposób na telefon - czyli dwa kubeczki i sznurek. W planach miałam wypróbowanie kilku rodzajów kubków - od takich małych do espresso, po te wielkie na colę. Ostatecznie mielśmy tylko dwa rodzaje, bo jakoś nie podrodze nam było do żadnej kawiarni. Mimo to, udało się wytypować, który kształt kubka jest lepszy.
Pierwsza próba była z szerokimi kubeczkami - miseczkami do lodów. Telefona działał i to już było wzbudziło radość u Maluchów.
Drugie podejście z dużymi kubkami na napoje z McDolnald's. Takie kubki bardzo wzmacniały dźwięk, szept był dobrze słyszalny, a krzyk - niedowytrzymania. Zabawa super, dzieci - zachwycone. Niestety, tylko do czasu, aż się sznurek splątał.
czwartek, 30 czerwca 2016
#36 - Maski. Prosty sposób na zabawę.
Szalejemy z ksiązkami kreatywnym. Prawda jest taka, że to jedna z naszych ulubionych forma spędzania czasu w domu. Jak za oknem deszcz i wiatr, albo chorósko zmusza nas do siedzenia w czterech ścianach to się inspirujemy i tworzymy.
# 35 - Lekcja przyrody w Kew Gardens - Dziecko na Warsztat III
Ogrody botaniczne Kew Gardens to zachwycające miejsce, do którego warto zajrzeć planując wycieczkę po Londynie. Najlepiej przeznaczyć na spacer cały dzień, gdyż Kew Gardens mają powierzchnie aż 122 ha. Znajdują się tu gatunki roślin z całego świata (około 30 tysięcy!), umieszczone w pięknie zaaranżowanych ogródkach oraz olbrzymich szklarniach, a nawet w akwariach.
Dzieci były zachwycone pięknym prakiem, my zresztą też. Zobaczcie, co udało nam się zobaczy w czasie tej wizyty:
poniedziałek, 20 czerwca 2016
#33 - Nasze książki o przyrodzie - DnW III
Uwielbiam książki, kocham czytać. To jeden z moich sprawdzonych sposobów na relaks. I choć przy dwójce dzieci czasu na czytanie jest niewiele, to i tak zawsze chociaż chwilkę staram się wygospodarować. Maluchy też uwielbiają książki i same kilka razy dziennie wyciągają różne ulubione pozycje i siedzimy, czytamy, opowiadamy. Czytanie to świetna zabawa!
W tym miesiącu tematem warsztatu Dziecka na Warsztat są zwierzęta i rośliny, a więc u nas przegląd naszych książek, które są z tym tematem związane.
Twoja przygoda z polską przyrodą
To album na naklejki, który można było kupić jakiś czas temu w sieci sklepów Carrefour. Nie wszystkie naklejki udało nam się trafić, ale mimo to widać jak takie zwierzę czy roślina wyglądają. Są krótkie opisy, podział na góry, wodę, pola oraz las. Jest kilka zagadek i zadań. No i zwierzęta i roślinność występująca w Polsce, czasami nie spotykana tutaj, w Wielkiej Brytanii, a którą na pewno będziemy podglądać i śledzić przy okazji wyjazdów do kraju.
That's not my...
To seria angielskich książeczek dla najmłodszych. Jest ich cała masa, na pewno więcej niż 20. My mamy zaledwie kilka, zdobytych na różnych wymianach książkowych. I wszystkie ze zwierzętami. Książeczki uczą nazw różnych części ciała zwierząt oraz przymiotników, a każdy wyszczególniony element jest zrobiony z innego materiału. Są zimne, szorstkie, włochate - ogony, brzuszki, nogi. U nas ciągle na topie.
Ten Tiny Tadpoles
Czyli dziesięć małych kijanek. Kijanki są wypukłe, więc zachęcają do dotyku. W ten sposób także przez dotyk uczą odliczania. Mają przyjemne, pastelowe kolory. W miarę czytania znikają kolejne kijanki, od 10 do 1, a na koniec zmieniają się w wyskakujące, kolorowe żabki.
Drawing book of Animals
Nasz hit. Bardzo lubimy wszelkie prace plastyczne, rysowanie też. Adaś chętnie rysuje zwierzątka z tej książki. Nie są one za trudne, w sam raz dla kilkuletniej rączki, a do tego fajnie pokazane, krok po kroku. Polecam wszystkim małym artystom.
Zwierzęta na wsi i w mieście
Całą serię tych książeczek kupiliśmy parę lat temu małemu Adasiowi. Teraz przeżywają swoją drugą młodość w rękach Julki.
Bardzo głodna gąsienica
Bardzo głodnej gąsienicy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. My mamy dwie książeczki o niej. I Maluchy szaleją za nimi. Coś jest w tym małym owadzie, że wszystkie dzieciaki ją lubią. Razem z nią zjadają, nadgryzają i przegryzają się przez kolejne porcje jedzenia. I obserwują ja zmienia się w pięknego, kolorowego motyla.
Rok w lesie
Uwielbiam ilustrację Emilia Dziubak. Bardzo chciałam mieć tą książkę - dla dzieci oczywiście. Oboje się w niej zakochali. Oglądamy ją wciąż i wciąż, śledząc różne zwierzęta przez wszystkie miesiące, odkrywając coraz nowsze zdarzenia i obrazy. Obecnie Adaś szaleje za gąsienicami, które zmieniają się w motyle - nawet bawimy się w gąsienice, które otaczają się kokonem (koc) i zmieniają się w motyle. Julka najbardziej uwielbia majowe bobry - mama karmi małe bobry cycem.
Opowiem ci mamo...
Twoja przygoda z polską przyrodą
To album na naklejki, który można było kupić jakiś czas temu w sieci sklepów Carrefour. Nie wszystkie naklejki udało nam się trafić, ale mimo to widać jak takie zwierzę czy roślina wyglądają. Są krótkie opisy, podział na góry, wodę, pola oraz las. Jest kilka zagadek i zadań. No i zwierzęta i roślinność występująca w Polsce, czasami nie spotykana tutaj, w Wielkiej Brytanii, a którą na pewno będziemy podglądać i śledzić przy okazji wyjazdów do kraju.
That's not my...
To seria angielskich książeczek dla najmłodszych. Jest ich cała masa, na pewno więcej niż 20. My mamy zaledwie kilka, zdobytych na różnych wymianach książkowych. I wszystkie ze zwierzętami. Książeczki uczą nazw różnych części ciała zwierząt oraz przymiotników, a każdy wyszczególniony element jest zrobiony z innego materiału. Są zimne, szorstkie, włochate - ogony, brzuszki, nogi. U nas ciągle na topie.
Akademia mądrego dziecka
Z tej serii mamy aż trzy pozycje: Kto robi hu-hu?, Zwierzęta i zwierzątka oraz Raz, dwa, trzy...
Przede wszystkim Julka lubi te książki, choć i Adaś czasami lubi poczytać wierszowane opisy zwierząt, poudawać odgłosy, włożyć palce w wycięte kółeczka.
Pożyteczne zwierzęta
Kolejna propozycja dla najmłodszych. Na kolejnych stronach są opisane różne zwierzęta, które można spotkać w gospodarstwie, na wsi. A obok są guziczki, które po wciśnięciu wydają dźwięki tych zwierząt. Julka odziedziczyła ją po Adasiu i książka nadal daje rade.
Czyli dziesięć małych kijanek. Kijanki są wypukłe, więc zachęcają do dotyku. W ten sposób także przez dotyk uczą odliczania. Mają przyjemne, pastelowe kolory. W miarę czytania znikają kolejne kijanki, od 10 do 1, a na koniec zmieniają się w wyskakujące, kolorowe żabki.
Drawing book of Animals
Nasz hit. Bardzo lubimy wszelkie prace plastyczne, rysowanie też. Adaś chętnie rysuje zwierzątka z tej książki. Nie są one za trudne, w sam raz dla kilkuletniej rączki, a do tego fajnie pokazane, krok po kroku. Polecam wszystkim małym artystom.
Zwierzęta na wsi i w mieście
Całą serię tych książeczek kupiliśmy parę lat temu małemu Adasiowi. Teraz przeżywają swoją drugą młodość w rękach Julki.
Bardzo głodna gąsienica
Bardzo głodnej gąsienicy chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. My mamy dwie książeczki o niej. I Maluchy szaleją za nimi. Coś jest w tym małym owadzie, że wszystkie dzieciaki ją lubią. Razem z nią zjadają, nadgryzają i przegryzają się przez kolejne porcje jedzenia. I obserwują ja zmienia się w pięknego, kolorowego motyla.
Książki o zwierzętach w zoo
Tak się złożyło, że mamy trzy takie książki: W zoo, Dear zoo oraz Zwierzęta w zoo. Intensywnie przeglądaliśmy je czekając na zaplanowaną wizytę w ogrodzie zoologicznym. Zabraliśmy je też ze sobą, żeby nie nudzić się w metrze. A po powrocie przejrzeliśmy jeszcze raz, żeby zobaczyć, które zwierzęta widzieliśmy na żywo, a których nie.
Rok w lesie
Uwielbiam ilustrację Emilia Dziubak. Bardzo chciałam mieć tą książkę - dla dzieci oczywiście. Oboje się w niej zakochali. Oglądamy ją wciąż i wciąż, śledząc różne zwierzęta przez wszystkie miesiące, odkrywając coraz nowsze zdarzenia i obrazy. Obecnie Adaś szaleje za gąsienicami, które zmieniają się w motyle - nawet bawimy się w gąsienice, które otaczają się kokonem (koc) i zmieniają się w motyle. Julka najbardziej uwielbia majowe bobry - mama karmi małe bobry cycem.
Opowiem ci mamo...
Do niedawna mieliśmy cztery książki z tej serii - z czego dwie były super,a dwie wcale się nie sprawdziły. Minęło trochę czasu, dokupiłam dwie kolejne książki, a i te wcześniej nielubiane zaczęły się podobać. Tak więc polecam całą serię ;) Nie zdążyłam wszystkim obfotografować, bo młodzi czytelnicy się za nie zabrali ;).
I jeszcze dwie ciekawe pozycje, które upolowaliśmy w bibliotece: Little honey bee oraz Colours. Przepiękne ilustracje - zobaczcie sami.
Wpis powstał w ramach projektu Dziecko na warsztat. Zapraszam do innych uczestników:
czwartek, 9 czerwca 2016
#34 Anatomia brzucha
Tematyka związana z ludzkim ciałem nie jest nam obca. Adaś właściwie od zawsze lubił bawić się w lekarza. Oczywiście z przerwami na bycie kucharzem, kosmicznym strażnikiem czy Myszką Miki. Zawsze jednak zabawa w lekarza wracała, a wraz z nią ciekawość i coraz bardziej dociekliwe pytania. I tak Adaś był już internistą, neurochirurgiem, kardiologie i nefrologiem (tej ostatniej nazwy nie używaliśmy, chodzi o nerki ;)). Czasami był też takim wszechstronnym lekarzem, co to i przeszczep serca zrobi, i kość załamaną poskłada, i z bakterii ranę oczyści, pogłaszcze, uspokoi, katar wyleczy.
Wiedzę na temat ludzkiego ciała, jak na czterolatka, ma ogromną. Julka stara się dotrzymywać mu kroku, choć jeszcze nie rozumie wielu, wielu rzeczy, ale już jest z niej słodka pani doktor ze stetoskopem, który się ciągnie za nią po podłodze.
czwartek, 5 maja 2016
# 31 Zwierzątka z talerzyków.
Pomysły na wykorzystanie papierowych talerzyków można mnożyć i mnożyć bez końca. W internecie można wyszukać niesamowite inspiracje. U nas tym razem trzy proste, ale efektowne zwierzaki: wąż, rekin oraz sympatyczna panda.
środa, 4 maja 2016
# 30 Kryształy z soli na muszlach i kamieniach
Hodowanie kryształów z soli to chyba najprostszy z eksperymentów. Pamiętam go ze szkoły podstawowej. Nie pamiętam, jak wyglądały kryształy, które wtedy wyhodowałam, ale pamiętam frajdę, jaką sam proces i obserwacja zmian mi dawały.
Nasze pierwsze podejście do kryształów to ich najprostsza wersja, czyli kryształy z soli. Wykonanie jest proste. W ciepłej wodzie trzeba rozpuścić tyle soli ile się da. Kiedy przestanie się rozpuszczać, oznacza, że roztwór już jest gotowy. Więcej po prostu się nie da.
Mu nasz roztwór wlaliśmy do miseczek, w których umieściliśmy muszle i kamyki. Część roztworu pofarbowaliśmy. Użyliśmy do tego barwników do farbowania jajek. Zrobiliśmy mały zapas, czasami po świętach można je kupić taniej, a potem wykorzystać do eksperymentów czy pofarbować jajka, bo taki się ma kaprys. A co.
Już następnego dnia można była zaobserwować malutkie kryształki.
Woda parowała wolno, kryształy wyrosły malutkie, ale licznie obrosły nasze skarby i miseczki.
Na blogu Frajda Przyrodnika czytałam, że duże kryształy najlepiej rosną w wąskich naczyniach. A więc przed nami kolejne eksperymenty. Tym razem postaramy się wyhodować większe solne kryształy. Sprawdzimy też, jak rosną kryształy z boraksu.
Nasze pierwsze podejście do kryształów to ich najprostsza wersja, czyli kryształy z soli. Wykonanie jest proste. W ciepłej wodzie trzeba rozpuścić tyle soli ile się da. Kiedy przestanie się rozpuszczać, oznacza, że roztwór już jest gotowy. Więcej po prostu się nie da.
Mu nasz roztwór wlaliśmy do miseczek, w których umieściliśmy muszle i kamyki. Część roztworu pofarbowaliśmy. Użyliśmy do tego barwników do farbowania jajek. Zrobiliśmy mały zapas, czasami po świętach można je kupić taniej, a potem wykorzystać do eksperymentów czy pofarbować jajka, bo taki się ma kaprys. A co.
Już następnego dnia można była zaobserwować malutkie kryształki.
Woda parowała wolno, kryształy wyrosły malutkie, ale licznie obrosły nasze skarby i miseczki.
Na blogu Frajda Przyrodnika czytałam, że duże kryształy najlepiej rosną w wąskich naczyniach. A więc przed nami kolejne eksperymenty. Tym razem postaramy się wyhodować większe solne kryształy. Sprawdzimy też, jak rosną kryształy z boraksu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































